autor strony: 
Ryszard Chustecki
SHL Gazela i inne...
 Stachu, zobacz:  prawie motor. Gęba pełna much, silnik jak od Jawy...
 "SESEMES"   DO  MOJEGO  PRZYJACIELA:
duże? –»
wracasz?
 
  Dostałem takie zdjęcie na tekturce: z trabancikiem w wersji cabrio. Mnie się ten trabi bardzo 
podoba. A przy okazji przypomniałem sobie, że co jakiś czas w Kielcach pojawia się na ulicach
 podobny pojazd, ale oryginalny, fabryczny...
łazik z plandeką na stelażu zamiast dachu. 
Oryginalny, bo robiono takie na potrzeby NRD-owskiej armii.  I choć to wydaje się śmieszne   
/no bo Trabant
 w "kamaszach" ?/  to jednak było sensownym rozwiązaniem.Kilka  razy też 
widywałem trabi-cabrio "samoróby", ale praktycznie bez szans na rejestrację. W odróżnieniu 
od naszej
  "Syreny" / mocna konstrukcja ramowa/, Trabant ma nadwozie samonośne,a każdy 
spaw i każda śrubka ma istotne znaczenie dla trzymania się Trabanta "w kupie". Ten Trabant 
na zdjęciu - łatwo to zauważyć na powiększeniu -  ma podwyszone boczne progi.
Ani chybi  - jest to taka właśnie usztywniająca konstrukcja skrzynkowa . Także pałąk za 
przednimi siedzeniami stanowi usztywnienie: żeby trabi nie rozłaził się na boki.
Sądząc po przednim "grilu" jest to Trabant 601 z silnikiem dwusuwowym. Zmieniono jednak 
wnęki kół, muszą bowiem w tym przypadku pomieścić wyjątkowo mięsiste opony.  Warto też 
zwrócić uwagę na  b.staranne wykończenie brzegów nadwozia w miejscu odcięcia jego górnej 
części: zapewne i tu  /choć zamaskowane/  umieszczone jest wzmocnienie rurowe .
                                      
Silnik Trabanta: pod płaszczem 
blaszanych osłon wygląda 
"samochodowo". Ale po zdjęciu 
osłon- no coż, gdyby nie 
potężnych rozmiarów skrzynia 
biegów i kilka drobnych 
szczegółów, to można by  go 
pomylić z sinikiem motocyklowym